SOMETIMES PEOPLE CANNOT HEAR YOU, UNTIL YOU SCREAM.

[ Ksiega Gosci ]   Layout by: [Nocnalilia]  at [Design-ME]  Powered by: [Blog.pl] 

2009
czerwiec
maj
2008
maj
styczeń
2007
październik
czerwiec
luty
2006
listopad
wrzesień
lipiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień






Victor Turner
Zaczal sie bardzo goraczkowy czas. Nie wiem skad w mojej glowie taka wolta, taki plomien ktory trzeba ciagle podsycac ksiazkami, a te z fabułą juz mi zupelnie przestaly wystarczac, nie widzę w nich tresci. Ksiazki ponizej 500 stron są niczym, te powyżej tysiąca- starczają na krótko. Chce poznac wszystkie teorie, o ktorych dotad nie slyszalam. Stare i nowe. Przeczytać, wchłonąć, zrozumieć, dokształcić się. Czytam książkę dziennie, i to jest ciągle za mało. Ręce mi drżą. Pracuję, myśląc o odstawionej ksiazce, zaznaczonej świstkiem papieru, ciążącej w torebce. Wczytuję się w bibliografie podręczników, planując przyszłe zbrodnie. I kocham TO miejsce, do którego dążę poprzez książki. Ręce mi się pocą, gdy myślę o rytuałach przejścia, o egzaminach, progach, o szansach, o liminalnym piekle. We wrzesniu będzie już wiadomo. Ręce otwierają się i zamykają nerwowo. Być może właśnie we wrześniu zdecyduje się moje dalsze życie. Być może wreszcie będę robić to, co naprawdę chciałabym robić w życiu.

A być może nie.
dear-diary 2009-06-30 15:29:32 skomentuj (0)


13 minut
To jest troche dziwne, co sie dzieje z zespolem na ktorym w pewnym momencie kreske postawili wszyscy, oprocz mnie. No i moze oprocz B. , ale on mial juz wtedy dwa inne zespoly i prawdopodobnie odpuscilby sobie, gdyby nie moj irracjonalny- jak sie wtedy zdawalo- upor. Przez jakis czas bylo dno, najglebsze mozliwe dno, bo bylismy tylko my oboje, zadnej muzyki, zadnych perspektyw. Monitorowanie martwego majspejsa. Potem pojawily sie zalążki piosenek i udalo sie ublagac R. , zeby z nami pogral gdzies na marginesie swoich muzycznych zobowiazan. Potem castingi na gitarzyste, ktore dlugo do niczego nie prowadzily. Wreszcie pojawil sie G. i przyniosl zupelnie nowa energie. Zrobilysmy piosenke. Potem jednak dlugo nic. Przerwy i antrakty. Wreszcie zrobilismy kolejne. I teraz mamy juz pięć. Czy to duzo? Nie mam pojecia. Trzynascie minut czegos zupelnie innego niz wczesniej. Spiewam tez inaczej. To jest tak bardzo inne, ze musimy zmienic nazwe. Ale planujemy zostawic przynajmniej człon G. Teraz nagrywamy te rzeczy, a w piatek sprobujemy sil na koncercie, jako nieoficjalny support M. W M. graja wszyscy oprocz mnie. G. jest nadal zespolem nierealnym i nieoficjalnym, ale B. powiedzial, ze to najlepszy zespol w jakim kiedykolwiek grał. Boje sie popasc w euforie, boje sie mowic komukolwiek- posłuchaj, to jest dobre. Wiem tylko, jak sie czuje, gdy gramy. Wiem tylko co ze mna robi tych trzynascie intensywnych minut.
dear-diary 2009-05-27 12:26:05 skomentuj (1)
Muzyka
Wiosna to muzyka w słuchawkach, świetnie komponująca się z widokiem za oknem miejskiego autobusu, z ulicami które mijam maszerując, pasuje do słońca, deszczu, wiatru we włosach. Najwięcej słucham White Lies, śmieję się z ludzi, którzy recenzowali ta płytę w pospiechu, po kilku zaledwie przesłuchaniach- mi też początkowo się nie podobała. Ale potem wystąpił "efekt 30 Sceconds to Mars", czyli calkowite, głebokie uzależnienie, atakujace znienacka. Co jeszcze...Sparks, szczegolnie piosenka "Strange Animal"- staroc, ale cudne. The Residents w wersji hippie. Solowy Claypool. Nowe Franz Ferdinand. Nowa Pati Yang. Wszystko nowe i świeże. Czarodziejka Gaba Kulka. Na dobranoc George Dorn Screams, niewymuszony wokal, senna wersja stonera.

I oczywiscie te piosenki, w których jakimś tam komponentem jestem ja sama. Wklejam sie w ich strukture, raz lepiej a raz gorzej.

Dobrze mi.
dear-diary 2009-05-07 11:01:43 skomentuj (1)
serafin
Jest takie miejsce, bardzo kolorowe, jak idylla zbudowana wedlug pradawnej wizji swiata. Mnisi zakasuja rekawy i pracuja w szerokim polu, na wysokiej gorze, w cienistym borze, i cieplej kuchni. Modla sie niczym bozy szalency, na cienkiej granicy miedzy poboznoscia a fanatyzmem. Glosza tezy radykalne jak ostrze noza. Spiewaja czystymi glosami swoja swieta wojne, i swoje spokojne zycie w codziennosci monasteru. Sa starzy i piekni, albo mlodzi i piekni. Piekni zawsze, w utopijnym krajobrazie. Skloceni ze swiatem i pogodzeni z bogiem.

Musze jeszcze tam wrocic...
dear-diary 2008-05-26 19:39:36 skomentuj (0)
restless
Zahipnotyzowaly mnie sztuczne ognie w mroznym powietrzu, spadajace mi do oczu odlamki, z wierzchu twarde, w srodku jeszcze parzace.
Ponownie ogladam szosta i siodma serie Buffy, przezywam to jak wspomnienia z wlasnego dziecinstwa, jak wertowanie rodzinnego albumu zdjec.
 To jest ten chlopak, ktory dla mnie walczyl na smierc i zycie o odzyskanie duszy. 
 To jest pocalunek w mrocznym klubie, pod schodami. Lapczywy i bolesny, trwal wiecznosc, choc nie mial przyszlosci.
 To sa slowa, ktore bede zawsze pamietac, i sukienka, ktorej nigdy nie wyrzuce.
 Jego mloda twarz, podczas gdy teraz ma czterdziesci lat, i idzie przed siebie rownym krokiem, zamiast frunac chaotycznie pod prad. 
 Dreszcze, ktore juz ledwie pamietam, i mysli, ktore nie powroca.

"You want me to leave, you can put your hands on my hot tight little body and make me."

- Spike do Buffy, "I Was Made to Love You"


dear-diary 2008-01-02 18:38:25 skomentuj (0)
przejedzenie
Pierwszy dzien w pracy po tygodniu stuporu. Oczy mam jeszcze zasnute bielmem, zoladek wylozony igliwiem. Zaokraglilam sie na buzi, ale pod oczami mam since. Nic nie napisalam, nie przeczytalam, nie zrobilam. To byl sen niezdrowy w ktory zapadlam jak w omdlenie, zbyt gwaltownie i nieco za gleboko. Bezwiednie.
 I nie udalo mi sie odnalezc siebie w sobie. A teraz juz za pozno.  Teraz znowu karuzela gna.
dear-diary 2008-01-02 18:24:27 skomentuj (0)
rapunzel
Wraz z jesienią idzie nowe. Nowy zapał do tworzenia rzeczy pieknych. Wydrukować kilka wakacyjnych zdjęć znad morza, i powiesić je w ascetycznych ramkach z Ikei na ścianach białych i rozległych jak horyzont.
Od podstaw zbudowac nowy muzyczny projekt, po raz pierwszy tak głeboko autorski, stworzony z piosenek, które nigdy nie miały być przez nikogo słyszane.
Napisać wreszcie magisterkę, i pojechać na kilka zagranicznych konferencji.
Podróżować w krótkich seriach, raz na kwartał jedno wymarzone miejsce.
Odzyskac starych przyjaciół i znów usiaść w ciepłym kregu światła lampy, z podręcznikiem do Changelinga na kolanach, i opowiadać im o złośliwych wróżkach, szalonych antykwariuszach,i o bestiach z Mrocznego Lasu.

W koniuszkach palców czuję zielone iskierki elektryzującej energii.
dear-diary 2007-10-15 19:42:30 skomentuj (2)

{smscontact}