| SOMETIMES PEOPLE CANNOT HEAR YOU, UNTIL YOU SCREAM. |
[ Ksiega Gosci ] Layout by: [Nocnalilia] at [Design-ME] Powered by: [Blog.pl] |
|
2009
|
Victor Turner 13 minut To jest troche dziwne, co sie dzieje z zespolem na ktorym w pewnym momencie kreske postawili wszyscy, oprocz mnie. No i moze oprocz B. , ale on mial juz wtedy dwa inne zespoly i prawdopodobnie odpuscilby sobie, gdyby nie moj irracjonalny- jak sie wtedy zdawalo- upor. Przez jakis czas bylo dno, najglebsze mozliwe dno, bo bylismy tylko my oboje, zadnej muzyki, zadnych perspektyw. Monitorowanie martwego majspejsa. Potem pojawily sie zalążki piosenek i udalo sie ublagac R. , zeby z nami pogral gdzies na marginesie swoich muzycznych zobowiazan. Potem castingi na gitarzyste, ktore dlugo do niczego nie prowadzily. Wreszcie pojawil sie G. i przyniosl zupelnie nowa energie. Zrobilysmy piosenke. Potem jednak dlugo nic. Przerwy i antrakty. Wreszcie zrobilismy kolejne. I teraz mamy juz pięć. Czy to duzo? Nie mam pojecia. Trzynascie minut czegos zupelnie innego niz wczesniej. Spiewam tez inaczej. To jest tak bardzo inne, ze musimy zmienic nazwe. Ale planujemy zostawic przynajmniej człon G. Teraz nagrywamy te rzeczy, a w piatek sprobujemy sil na koncercie, jako nieoficjalny support M. W M. graja wszyscy oprocz mnie. G. jest nadal zespolem nierealnym i nieoficjalnym, ale B. powiedzial, ze to najlepszy zespol w jakim kiedykolwiek grał. Boje sie popasc w euforie, boje sie mowic komukolwiek- posłuchaj, to jest dobre. Wiem tylko, jak sie czuje, gdy gramy. Wiem tylko co ze mna robi tych trzynascie intensywnych minut. dear-diary 2009-05-27 12:26:05 skomentuj (1) Muzyka Wiosna to muzyka w słuchawkach, świetnie komponująca się z widokiem za oknem miejskiego autobusu, z ulicami które mijam maszerując, pasuje do słońca, deszczu, wiatru we włosach. Najwięcej słucham White Lies, śmieję się z ludzi, którzy recenzowali ta płytę w pospiechu, po kilku zaledwie przesłuchaniach- mi też początkowo się nie podobała. Ale potem wystąpił "efekt 30 Sceconds to Mars", czyli calkowite, głebokie uzależnienie, atakujace znienacka. Co jeszcze...Sparks, szczegolnie piosenka "Strange Animal"- staroc, ale cudne. The Residents w wersji hippie. Solowy Claypool. Nowe Franz Ferdinand. Nowa Pati Yang. Wszystko nowe i świeże. Czarodziejka Gaba Kulka. Na dobranoc George Dorn Screams, niewymuszony wokal, senna wersja stonera. I oczywiscie te piosenki, w których jakimś tam komponentem jestem ja sama. Wklejam sie w ich strukture, raz lepiej a raz gorzej. Dobrze mi. dear-diary 2009-05-07 11:01:43 skomentuj (1) serafin Jest takie miejsce, bardzo kolorowe, jak idylla zbudowana wedlug pradawnej wizji swiata. Mnisi zakasuja rekawy i pracuja w szerokim polu, na wysokiej gorze, w cienistym borze, i cieplej kuchni. Modla sie niczym bozy szalency, na cienkiej granicy miedzy poboznoscia a fanatyzmem. Glosza tezy radykalne jak ostrze noza. Spiewaja czystymi glosami swoja swieta wojne, i swoje spokojne zycie w codziennosci monasteru. Sa starzy i piekni, albo mlodzi i piekni. Piekni zawsze, w utopijnym krajobrazie. Skloceni ze swiatem i pogodzeni z bogiem. Musze jeszcze tam wrocic... dear-diary 2008-05-26 19:39:36 skomentuj (0) restless Zahipnotyzowaly mnie sztuczne ognie w mroznym powietrzu, spadajace mi do oczu odlamki, z wierzchu twarde, w srodku jeszcze parzace. Ponownie ogladam szosta i siodma serie Buffy, przezywam to jak wspomnienia z wlasnego dziecinstwa, jak wertowanie rodzinnego albumu zdjec. To jest ten chlopak, ktory dla mnie walczyl na smierc i zycie o odzyskanie duszy. To jest pocalunek w mrocznym klubie, pod schodami. Lapczywy i bolesny, trwal wiecznosc, choc nie mial przyszlosci. To sa slowa, ktore bede zawsze pamietac, i sukienka, ktorej nigdy nie wyrzuce. Jego mloda twarz, podczas gdy teraz ma czterdziesci lat, i idzie przed siebie rownym krokiem, zamiast frunac chaotycznie pod prad. Dreszcze, ktore juz ledwie pamietam, i mysli, ktore nie powroca.
"You want me to leave, you can put your hands on my hot tight little body and make me." dear-diary 2008-01-02 18:38:25 skomentuj (0) przejedzenie Pierwszy dzien w pracy po tygodniu stuporu. Oczy mam jeszcze zasnute bielmem, zoladek wylozony igliwiem. Zaokraglilam sie na buzi, ale pod oczami mam since. Nic nie napisalam, nie przeczytalam, nie zrobilam. To byl sen niezdrowy w ktory zapadlam jak w omdlenie, zbyt gwaltownie i nieco za gleboko. Bezwiednie. I nie udalo mi sie odnalezc siebie w sobie. A teraz juz za pozno. Teraz znowu karuzela gna. dear-diary 2008-01-02 18:24:27 skomentuj (0) rapunzel Wraz z jesienią idzie nowe. Nowy zapał do tworzenia rzeczy pieknych. Wydrukować kilka wakacyjnych zdjęć znad morza, i powiesić je w ascetycznych ramkach z Ikei na ścianach białych i rozległych jak horyzont. Od podstaw zbudowac nowy muzyczny projekt, po raz pierwszy tak głeboko autorski, stworzony z piosenek, które nigdy nie miały być przez nikogo słyszane. Napisać wreszcie magisterkę, i pojechać na kilka zagranicznych konferencji. Podróżować w krótkich seriach, raz na kwartał jedno wymarzone miejsce. Odzyskac starych przyjaciół i znów usiaść w ciepłym kregu światła lampy, z podręcznikiem do Changelinga na kolanach, i opowiadać im o złośliwych wróżkach, szalonych antykwariuszach,i o bestiach z Mrocznego Lasu. W koniuszkach palców czuję zielone iskierki elektryzującej energii. dear-diary 2007-10-15 19:42:30 skomentuj (2) |